ROCK`N`ROLL MADRID

2015.04.26 – ROCK`N`ROLL MADRID 1/2 HALFMARATHON


Oj fajnie było w tym Madrycie. Przed wyjazdem spodziewałem się, że może to być najbardziej „parny” półmaraton z jakim miałem do czynienia. A jaki był ? Okazało się, że to najbardziej deszczowy półmaraton a nie parny ;) Tak na przekór biegaczom. Ale nikomu to oczywiście nie przeszkodziło aby było wspaniale …

25 KWIECIEŃ:
Na Expo udaliśmy się ok godziny 12-stej. Na miejscu do wejścia była utworzona kolejka, ok normalna sprawa pomyślałem i poszliśmy na sam koniec. Yyyy… tzn. chcieliśmy pójść bo po przejściu ok 300 metrów zrezygnowaliśmy, końca nie było widać. Zapytaliśmy się tylko osób stojących ile już czekają aby mieć rozeznanie co do długości i otrzymaliśmy odpowiedź, że czekają już ok 45 minut! A byli w połowie kolejki dopiero… W Berlinie żadnych kolejek nie było pomyślałem (a była podobna ilość startujących). No nic, zrezygnowaliśmy i pojechaliśmy zwiedzać Madryt. Wróciliśmy kilka godzin później. Kolejna w dalszym ciągu była ale na szczęście już nie tak długa. Miała może z 200 metrów. W kolejce spotkałem polaka, który staruje jutro w maratonie. Pogadaliśmy sobie jak to w życiu bywa o biegowych sprawach i czas szybko zleciał. W sumie czekaliśmy ok 20-30 minut. Gdy weszliśmy do środka nie było już widać tych tłumów. I bardzo dobrze. Ze spokojem odebrałem najpierw numer startowy, następnie torbę z niespodziankami a przy kolejnym stoisku koszulkę startową firmy Adidas. Wszystko bez kolejek więc w sumie potrwało to dwie minutki. Następnie pora na zwiedzanie Expo. Nie było jakieś mega ogromne ale było fajnie i sympatycznie. Zwłaszcza na stoiskach Adidasa, gdzie przygrywała muza a hip hopowcy tańczyli przy tym zachęcając do zabawy zwiedzających. Fajną akcję zrobili i widać było po dużej ilości osób mierzących najnowsze Boost`y, że udaną :) Sam bym sobie takie sprawił ale… 149 euro skutecznie mnie hamowało przed nowym nabytkiem :D Zdjęcia z expo znajdziesz poniżej.

madryt2

26 KWIECIEŃ – DZIEŃ STARTU:
Pobudka o 6:00, przygotowanie do wyjścia i o 7:00 wyszedłem w drogę. Jako, że dzisiaj pogoda nieciekawa (krótka mówiąc pada i jest zimno) to nie było opcji aby rodzinka przez kilka godzin stała i marzła! Tak tak, może się to wydać dziwne ale w Hiszpanii też jest zimno ;)

No więc najpierw udałem się samochodem bliżej centrum (mieszkaliśmy w okolicach Madrytu a nie w samym mieście) i po dwudziestu minutach zaparkowałem na wcześniej zaplanowanej stacji metra. Wysiadłem, przebrałem się i dalej w drogę miałem ruszyć już metrem. No własnie i tutaj pierwsza adrenalinka. Otóż, podchodzę sobie do biletomatu, wybieram angielski język, wybieram bilet jednorazowy i … i karty automat nie chce mi wciągnąć. Nie chcę robić nic na siłę więc próbuje w kolejnym i to samo. W trzecim, czwartym nic… W końcu wciskam ją do środka a karta nic, po prostu pozostaje wciśnięta w środku. O cholerka myślę sobie, co teraz ? gotówki nie mam, przez bramkę bez biletu nie przejdę, bankomatu nie ma a karta jest w biletomacie! Zrobiło sie przez chwilę gorąco. Zawołałem kolesia od metra a ten na szczęście jakoś ją podważył i udało się wyjąć. Pokazał mi przy okazji w czym leży problem. Otóż okazało się, że aby skorzystać z biletomatu trzeba wydać minimum 5 euro. Bezsensu, tym bardziej, że nie mogłem sobie kupić biletu dziennego (nie było takiej opcji). No cóż, pozostało mi kupić zamiast jednego biletu aż cztery za 6 euro. Z powrotem również więc w sumie kupiłem osiem biletów :D Najważniejsze jednak, że już na START udało mi się dojechać (z jedną przesiadką) bez problemów. Im bliżej centrum tym więcej ludzi próbowało się wepchać do metra, tym na końcu już łatwo nie było ;)

Po wyjściu z metra od razu była strefa startowa więc fajnie. Gorzej mieli Ci co chcieli dopiero teraz się przebrać. Depozyt był ustawiony w okolicach METY czyli w sumie trzeba by iść ok półtora kilometra aby pozostawić ciuchy i później z powrotem. Trochę słabo rozwiązane ale na szczęście mnie to nie dotyczyło. Zabrałem ze sobą bluzę, którą pozostawiłem tuż przed startem. Nie powiem, żal mi jej było ponieważ nie spodziewałem się zimna i deszczu i nie wziąłem z Polski nic co mógłbym bez żalu pozostawić (nauczka na przyszłość) ale jak mus to mus. No ale nie wyprzedzajmy faktów. Kiedy wysiadłem z metra od razu zrobił się znajomy fajny biegowy klimat. Z głośników wydobywała się muzyka, spiker przemawiał, wokół tysiące biegaczy, rozgrzewki itp a w dodatku to wszystko w samym centrum Madrytu. Piękna sprawa :)

madryt1

Jeżeli chodzi o START to były dwa obok siebie. Jeden dla osób biegnących na 10 km a drugi dla maratończyków i półmaratończyków. Ustawiłem się w drugiej strefie, pozostawiłem moją bluzę na płocie i zaczęło się oczekiwanie na START. Na szczęście pogoda się polepszyła i nie było już jakoś mocno zimno ani nie padało. Do biegów pogoda bardzo dobra. No więc START, strzału nie słyszałem i nie wiedziałem czy to już to czy może wszyscy się przesuwają tylko do przodu. Okazało się jednak, że to był START. No to w drogę. Trochę osób przede mną oczywiście było nie w swoich strefach więc zanim się rozpędziłem do swojego tempa minęły dwa kilometry. Ale nie to jest najważniejsze. Plan był taki aby pobiec na ok 1:46 ale najważniejsza jest dobra zabawa. I tak właśnie było. Przez pierwsze siedem kilometrów biegło się prawie ciągle pod górkę ale później już było różnie, z dużą ilością zbiegów. Generalnie było często tak, że najpierw stromy podbieg a później łagodny ale za to długi zbieg. Biegło się świetnie a z kilometra na kilometr się ciągle rozpędzałem :) Aha, zapomniałbym napisać, że zapomniałem na bieg kupić wody !!! Modliłem się wiec o butelką wody i moje prośby zostały wysłuchane. Na 5-6 km punkt z wodą i co najważniejsze w butelkach a nie kubeczkach. Jestem uratowany :D Teraz biegło się jeszcze lepiej. W czasie biegu nieraz pokropywał deszcz, nieraz było lekko parno ale generalnie do przodu :) Raz na jakiś czas (co kilka kilometrów) na trasie pojawiały się rockowe zespoły muzyczne. Bardzo fajnie przygrywali biegaczom aczkolwiek muszę tutaj powiedzieć, że jak na biegi tytułowane „Rock`n`Roll” series to moim zdaniem powinno być tych zespołów o wiele wiele więcej. Nie widziałem różnicy w ilości zespołów w stosunku do innych imprez np. maratońskich. Tak więc ten element moim zdaniem do dużej poprawy. Na ok 14 kilometrze droga rozeszła się na dwie strony. W jedną pobiegli półmaratończycy a w drugą maratończycy. Odtąd biegliśmy już innymi trasami. Wspaniałe było to, że jak Ci maratończycy skręcali to półmaratończycy bili im brawo. Nie na odwrót, to oni mają dzisiaj do pokonania dwukrotnie dłuższy dystans. Bardzo mi się to podobało, jedność biegowa okazywała szacunek maratończykom, ponieważ każdy z nas wie z czym to się je :) Kibice w Madrycie SUPER. Więcej na skrzyżowaniach, mniej na prostych odcinkach ale generalnie można powiedzieć, że sporo ich było :) I tak biegłem do samego końca właściwie ciągle się rozpędzając :) META znajdowała się w parku a przebiec przez nią było naprawdę REWELACYJNIE. Na szyi zawisł medal, najpiękniejszy w mojej kolekcji. Otrzymałem pakiet regeneracyjny (baton energetyczny, owoce, rogalik, energetyki, powerade) i szczęśliwy udałem się w poszukiwaniu metra. W sumie już w ulewie szedłem na to metro, każdy szedł ale wszyscy w innych kierunkach więc trochę na czuja. Z pomocą kilku osób udało mi się po 30 minutach dostać do metra. A wysiadając z niego ku mojemu zaskoczenia przebiegali obok maratończycy :) Nie wiedziałem, ze w tej okolicy także biegną. Pokibicowałem przez chwilę z medalem na szyi i udałem się samochodem w drogę powrotną.

medal1madrytPodsumowanie:
Wspaniała impreza pełna wrażeń i niecodziennych przeżyć. To był mój drugi bieg za granicą i muszę powiedzieć, że mają one swój niepowtarzalny urok. Już sama podróż do obcych miejsc sprawia, że bieg zdobywa wysoką rangę a występ w nim jest magiczny :) Cóż mogę jeszcze napisać ? Znalazłem się na wirtualnym pudle !!! Wśród wszystkich startujących polaków znalazłem się na 2 miejscu !!! :D W to mi graj ;) W sumie biegło ponad 7300 osób w półmaratonie a ja znalazłem się na 1340 miejscu. Aha i jeszcze jedno, przez cały bieg miałem ze sobą kamerkę więc dopełnieniem relacji niech będzie film z Madrytu : http://www.biegamzwiedzam.pl/video-blog-rocknroll-series-madrid-2015/

Pakiet startowy:
– numer startowy
– koszulka techniczna Adidas
– torba typu plecaczek
– ulotki

Wynik:  1:45:26 netto

ps. jeżeli jeszcze nie jesteś na moim fanpage to zapraszam do polubienia.
Dzięki temu na bieżąco otrzymasz informacje o nowych wpisach i nie tylko :)
http://www.facebook.com/Stingbiega

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *