lubonski

2015.11.11 – 5 LUBOŃSKI BIEG NIEPODLEGŁOŚCI


To już czwarty raz świętuję dzień niepodległości na biegowo i w Luboniu. Dlaczego tutaj ? po prostu jest super i już :) Nawet rok temu jak leczyłem kontuzję to byłem tutaj jako kibic i pstrykałem fotki. Tym razem już jako biegacz popędziłem za balonikami z napisem 50 minut …

Czy był to jakiś konkretny cel ? nie po prostu aktualnie wymierzyłem swoją formę na ten czas więc tak sobie za nimi biegłem przez 10 kilometrów. Ale nie wyprzedzajmy faktów!

Pogoda na szczęście tego dnia było idealna. Nie za zimno, nie za ciepło i nie wiało :) czyli połowa sukcesu już jest. Do biura zawodów dojechaliśmy na godzinę przed rozpoczęciem biegu i bez problemu wszystko załatwiliśmy. Dużo stoisk, które wydawały pakiety i bez problemowa obsługa. Podczas zapisów można sobie było wybrać kategorię „biegacz z flagą” gdzie należało biec z flagą trzymaną w ręku. Ciekawa i fajna kategoria. I choć nie wybrałem jej wprost to i tak z flagą biegłem. Z tym, że przyczepioną do koszulki. Powiewała niczym pelerynka superbohatera ;)

Gdy byliśmy już w strefie startowej to najpierw była wspólna rozgrzewka, później hymn, wystrzał i START dokładnie o 11:11 . To mój pierwszy uliczny bieg od początku lipca. Bardzo cieszyłem sie na ten bieg. Od początku biegłem założonym tempem trzymając się baloników na 50:00. Biegło mi się fantastycznie. Kibiców bardzo dużo na trasie. Często mnóstwo dzieciaków co wskazywałoby że chyba są tutaj całe szkoły. Już dawno nie na przybijałem tylu pion po drodze ;) Jednym słowem było super. I dzięki tak fajnej atmosferze nic mi nie popsuło humoru od początku do końca. I nawet to, że biegłem bez muzyki bo iphone mi się na początku biegu zaciął nie sprawiło, że biegło mi się źle. Biegło mi się cudownie :) Na ostatniej prostej jeszcze zauważyłem koleżankę, która z rodzinką przyszła kibicować i wtedy z jeszcze większą werwą mogłem wbiec na ostatnią prostą. Dodajmy, że po czerwonym dywanie robiąc fajny wynik :)

Podsumowanie:
Ładny medal powędrował na szyję, ja dostałem buteleczkę wody oraz rogala świętomarcińskiego (w poznaniu nie wypada inaczej na 11.11). To był bardzo sympatyczny bieg i chcę takich więcej :) A następny to już mikołaje w Toruniu. I już wiem, że było SUPER ;)

Pakiet startowy:
– numer startowy + agrafki
– izotonik
– ulotki

Wynik: 49:26 netto

ps. jeżeli jeszcze nie jesteś na moim fanpage to zapraszam do polubienia.
Dzięki temu na bieżąco otrzymasz informacje o nowych wpisach i nie tylko :)
http://www.facebook.com/Stingbiega

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *