DKMS

DKMS – zarejestruj się!


DKMS – wspólnie przeciw białaczce. Tak brzmi główne hasło fundacji, która prowadzi ogólnoświatową bazę dawców komórek macierzystych. Do bazy zapisałem się już jakieś dwa lata temu a teraz zachęcam wszystkich tych, którzy jeszcze tego nie zrobili a mają okazję czytać mojego bloga. W tym tekście przedstawię jak to wszystko wygląda. Spokojnie nie ma się czego bać, samo czytanie jeszcze nikomu szkody nie wyczyniło ;) …

Zarejestrować się warto, tego chyba nie trzeba nikomu udowadniać. W Polsce co godzinę jedna osoba dowiaduje się, że jest chora na białaczkę a każdego roku tych osób jest ponad 10 000. Większość osób można wyleczyć. Pod warunkiem, że znajdzie się inna osoba, która będzie chciała oddać cząstkę siebie. Tak bardzo ważną, bo ratującą życie. Nie jest to niestety takie proste jak mogłoby się wydawać ponieważ osoba chora musi znaleźć swojego „genetycznego bliźniaka” co zdarza się raz na kilkadziesiąt/set tysięcy osób. I właśnie dlatego tak bardzo ważne jest aby w takich bazach było jak najwięcej osób.

I każdy o tym wie bo co chwilę o tym trąbią ale nie każdy chce się zapisać. Bo to boli itd. Ale wcale tak nie jest. Sama rejestracja nie kosztuje ani grosza i jest prostsza niż budowa cepa !!!

Jak wygląda rejestracja ?
1. Należy wejść na stronę fundacji i zgłosić taką chęć (wypełnić formularz zgłoszeniowy).
2. W ciągu kilku dni pocztą/kurierem przyjdzie „pakiet startowy” ;)
3. Znajdziemy w nim krótką ankietę do wypełnienia oraz patyczek (podobny jak do uszu).
4. Patyczkiem należy dotknąć policzka, włożyć do specjalnego opakowania i odesłać.
I TO WSZYSTKO !!! – prawda, że nie boli ?!

Od tego momentu jesteś potencjalnym dawcą szpiku. Fundacja na własny koszt pobierze DNA z Twojej śliny i umieści Cię w bazie. Jeżeli znajdzie się kiedyś „bliźniak” to się do Ciebie zgłoszą. I tyle.

No dobrze, ale to pewnie później boli ?!
Po pierwsze, szansa, że własnie Ty zostaniesz kiedykolwiek dawcą są małe (czytałem kiedyś, że kilka procent) więc naprawdę nie ma się co bać. A po drugie, nawet jeżeli „padnie” na Ciebie to szpik pobierany jest w znieczuleniu. Zresztą w takiej sytuacji to raczej człowiek powinien być dumny, że może uratować komuś życie. Naprawdę nie ma się czego bać. Oczywiście możesz pomyśleć, że skoro jest małe prawdopodobieństwo wyboru to po co się rejestrować. Takie myślenie jest jednak pozbawione sensu i chyba nie muszę nikomu tłumaczyć dlaczego.

Pełna rejestracja do bazy zajmuje więc 5 minut.
Wniosek ? Jeżeli się rejestrujesz, to jesteś równiacha.
A jeżeli nadal nie chcesz, bo nie – no cóż, mięczak jesteś i tyle!

Strona fundacji gdzie znajdziesz obszerne informacje: http://www.dkms.pl 

ps. zachęcam również do przeczytania tematu: „Podziel się krwią – maluchy czekają :)

p2. jeżeli jeszcze nie jesteś na moim fanpage to zapraszam do polubienia.
Dzięki temu na bieżąco otrzymasz informacje o nowych wpisach i nie tylko :)
http://www.facebook.com/Stingbiega

8 myśli na temat “DKMS – zarejestruj się!

  1. Rejestrować się warto. Każdy kto uważa się za zdrowego, dobrego, porządnego człowieka powinien to zrobić. Argument, który słyszałam wielokrotnie, że nie tylko dlatego bo będzie boleć uważam za najgorszy jaki można rzucić, jest wyrazem skrajnego egoizmu i wstydziłabym się taki podać. Szanse są kilkuprocentowe ale mam nadzieję, że zadzwoni do mnie kiedyś telefon i usłyszę, że mogę podarować komuś coś bardzo cennego, szansę na drugie życie. Że mogę jakiejś matce uratować dziecko, dziecku uratować matkę, ojca, czyjąś siostrę, brata. Mam nadzieję, że każdy rejestrujący się jak Ty i ja jest zdecydowany i czeka na ten telefon, bo byłoby okrutnym powiedzieć „tak zarejestrowałem się ale ja jednak rezygnuję bo boję się bólu”, tam ktoś dostał już info o potencjalnym dawcy a wraz z nim nadzieję. Na Boga, w życiu tak wiele boli, choćby poród (a do porodu tak nawiasem mówiąc) rzadko kiedy jesteśmy znieczulani) a jednak podejmujemy pewne wyzwania. Ból ciała dawcy jest niczym wobec bólu serca chorego i jego najbliższych.

  2. Zgadzam się i zaraz się zapiszę, nawet nie trzeba myśleć, że my komuś uratujemy życie… warto się zastanowić co będzie jak my będziemy potrzebować? też trzeba się liczyć, że ktoś się może bać… trzeba umieć dawać dwa razy bardziej niż brać… :)

  3. Rejestrować się warto i dać cząstkę siebie także warto. Ja także jestem zarejestrowany od kilku lat w bazie potencjalnych dawców szpiku. Dodatkowo promuję idee biegając w zawodach w barwach Drużyny Szpiku http://www.darszpiku.pl/

    Warto jednak czasami się zastanowić gdzie się rejestrujemy i w jaki sposób działa fundacja typu DKMS. Swego czasu było wiele kontrowersji wokół tej organizacji, o tym, że „klientami” są ludzie z zagranicy a szpik nie trafia do potrzebujących w Polsce.

    Dlatego moim zdaniem najprościej i najlepiej udać się do Regionalnego Punktu Krwiodawstwa http://www.rckik.poznan.pl/jak-zostac-dawca-szpiku i tam się zarejestrować i wyczekiwać telefonu,kiedy będziemy mogli komuś uratować życie.

    Pamiętajmy jednak zanim się zarejestrujemy, To nie jest zabawa!!! Kiedy będziemy już w bazie i ktoś będzie oczekiwał naszej pomocy, nie możemy się wycofać. Nie ma nic gorszego, jak pacjent dowie się, że jest dla niego dawca a potem informacja, że ktoś się rozmyślił.

    1. „Swego czasu było wiele kontrowersji wokół tej organizacji, o tym, że „klientami” są ludzie z zagranicy a szpik nie trafia do potrzebujących w Polsce.” – z tym się absolutnie nie zgadzam ponieważ są to bezpodstawne pomówienia. Własnie dzięki fundacji DKMS „wrota” dla ludzi potrzebujących otworzyły się w Polsce bardzo mocno. Fundacja ta działa w wielu krajach i właśnie dzięki temu bardzo wielu polaków otrzymało szansę życia ponieważ fundacja ma miliony osób zarejestrowanych na całym świecie, z tego co wiem najwięcej w niemczech. Baza jest jedna i zarówno polak może być dawcą dla niemca, fancuza czy czecha jak i na odwrót. Nie rozumiem zresztą takiego podejścia. Uważam się za obywatela świata i dla mnie nie ważne jest skąd ktoś pochodzi. Człowiek to człowek – jest albo dobry albo zły. To tak jak często ktoś mówi, „ja wolę dać 10zł dla potrzebującego w Polsce niż na studnie w Afryce”! a JA wolę właśnie dać na tę studnię :)

      1. Możliwie, że jest to pomówienie. Spotkałem się z takimi informacjami jakiś czas temu, więc ją przytoczyłem. Sam nic nie mam do DKMS, zresztą jestem tam zarejestrowany :) DKMS robi fantastyczną robotę w TVN promując przeszczepy. Chwałą im za to. W Niemczech jest kilka milionów zarejestrowanych a w Polsce do niedawna raptem kilkadziesiąt tysięcy. Budowanie świadomości jest bardzo ważne.

        Więc nie ważne czy w DKMS czy w regionalnym punkcie krwiodawstwa, rejestrujmy się, ponieważ możemy uratować komuś życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *